https://hookupwebsites.org/pl/jak-jeden-slowo-pomoglo-znow-uwierzyc-w-milosc/Jak jedno słowo pomogło mi ponownie uwierzyć w miłość
Affiliate Disclosure

Jak jedno słowo pomogło mi ponownie uwierzyć w miłość

Jak jedno słowo pomogło mi ponownie uwierzyć w miłość

Dla mnie wszystko zaczyna się w okolicach moich urodzin. To niepokój.

Kiedy 16 września pojawia się w kalendarzu i zdaję sobie sprawę, że minął kolejny rok bez związku – co oznacza, że (prawdopodobnie) spędzę kolejne urodziny, Halloween, Święto Dziękczynienia, Boże Narodzenie i Nowy Rok – wszystko przez moją samotność – zaczynam wpadać w panikę. Nie chodzi o to, że nie mam wspaniałych przyjaciół i rodziny, z którymi mogłabym świętować (mam, bardzo), po prostu moje urodziny służą jako coroczne przypomnienie jedynego elementu układanki mojego życia, za którym czuję, że wciąż mi brakuje : ktoś, z kim można to spędzić.

Nie ma nikogo, z kim mógłbym wysłać kwiaty (albo, hm, uprawiać seks urodzinowy), nie ma nikogo, z kim można by się spierać o to, gdzie spędzimy Święto Dziękczynienia lub przedstawić mojej rodzinie. Niektórzy powiedzieliby, że bycie singlem i dyktowanie sobie wakacji na własnych warunkach to błogosławieństwo. Ale po czterech latach robienia dokładnie tego, powiedziałbym, że jestem gotów zacząć robić te plany (nawet jeśli oznacza to kłótnie i kompromisy) i budować życie z drugą osobą.

Jasne, jestem singlem. Tak, od bardzo dawna. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam bliska zakochania się w kimś i jak każdy, kto jest samotny, tęsknię za byciem trzymanym i uwielbianym. Ale zamiast skupiać się na dłuższej perspektywie (co jako Panna mam tendencję do robienia), postanowiłem zmienić swoją perspektywę.

W 2015 roku, kiedy moje 27. urodziny przyszły i minęły, wraz z tymi wszystkimi wakacjami, które wlokłem się bez kogoś, postanowiłem, że jeśli będę miał szczęśliwszy rok 2016, to nie zdarzy się, bo spotkałem kogoś wspaniałego, ale ponieważ zdecydowałem się inaczej myśleć o swoich związkach. A co ważniejsze, o moim podejściu do nich i tym, jak pozwalam im definiować – lub nie – moją samoocenę.

W jaki sposób? Wybrałem Joy jako moje słowo roku. To trochę gra w postanowienie, zamiast dokonać wielkiej zmiany, wybieram słowo, które kieruje moimi wyborami, myślami i intencjami. Skupiając się na małych, ale znaczących radościach, których doświadczam codziennie, uwalniam się od zmartwień za dziewięć miesięcy, kiedy skończę 28 lat, być może przez moją samotność. Albo wrócę do domu na wakacje i spędzę dwa tygodnie z rodzicami, bez tego wspaniałego chłopaka. Albo jeśli pójdę na kolejny Nowy Rok bez pocałunku z nikim (oprócz mojego psa).

Zdejmując z siebie ten nacisk, odkryłem, że już po tygodniu czuję się lżejszy.

Już jakoś mam w miłości więcej nadziei niż przedtem. Zdając sobie sprawę z tego, jak wiele radości mnie otacza, jestem również w stanie zobaczyć, że bycie singlem przez cztery lata nie czyni mnie mniej kochanym lub mniej godnym znalezienia wielkiej miłości. Zamiast tego daje mi więcej czasu na uświadomienie sobie, kim jestem, z czego jestem zrobiony i na co zasługuję, kiedy już jestem w tym związku.

Bo w końcu wszystkie randki, wszystkie lata spędzone w pojedynkę, wszystkie rozczarowania i wakacje spędzone samotnie – prawdziwa lekcja nie polega na tym, jak znaleźć miłość. Albo jak ciężko pracowałem, żeby spotkać właściwą osobę. Albo jak odważna byłam, żeby nie zadowalać się niczym, czekając na coś niesamowicie wyjątkowego.

Lekcja to nauka znajdowania radości. Bo choć szczęśliwy, zdrowy związek na pewno będzie radosny, to nie będzie to wszystko. A w niektóre dni będę musiała znów szukać radości, która zostanie utracona przez lata bycia razem, z powodu dzieci, z powodu prób, które stawiają przed nami małżeństwo i starzenie się.

Ale na razie widzenie i rozkoszowanie się radością starych dobrych rozmów z przyjaciółmi jest pocieszające. Radość z ostatecznego przybicia stania na głowie do jogi dodaje mocy. Radość z oglądania gwiazd na niebie, nawet podczas życia wśród wszystkich jasnych świateł Nowego Jorku, jest inspirująca. I zdałem sobie sprawę, że po całym tym czasie zastanawiania się, kiedy w końcu odnajdę miłość, może znalezienie radości w życiu było tym, czego potrzebowałem przez cały czas.

Lindsay Tigar jest 27-letnią samotną pisarką, redaktorką i blogerką mieszkającą w Nowym Jorku. Założyła swój popularny blog randkowy, Confessions of a Love Addict, po zbyt wielu okropnych randkach z wysokimi, emocjonalnie niedostępnymi mężczyznami (jej osobista słabość) i obecnie pracuje nad książką o tym, reprezentowaną przez agencję Jamesa Fitzgeralda. Pisze dla eHarmony, YourTango, REDBOOK i innych. Kiedy nie pisze, możesz ją znaleźć na zajęciach z boksu lub jogi, rezerwując kolejną podróż, popijając czerwone wino z przyjaciółmi lub spacerując ze swoim uroczym szczeniakiem, Lucy.

Sue
Sue
Sue
MS, RD i pisarz
Sue jest świetnym coachem, który skupi się na rozwiązywaniu problemów informacyjnych.
Prześlij swoją recenzję
Ocena:

Najlepsze strony randkowe